poniedziałek, 22 sierpnia 2016
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Dlaczego powstał Fanpage "Pilanka"?
A aby miło się czytało, polecam posłuchać :) ---- Muzyka <klik>
Pomysł wpadł nagle, ale nie myślałam, że spotka się to z takim zainteresowaniem. Ba! Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że sam Pan Prezydent Piły wie kim jestem, nie uwierzyłabym.
Początek łatwy nie był. Spodziewałam się około 100 polubień.( Taka setka na Fejsie to na prawdę mały wyczyn. Dla porównania jest Was teraz ponad 1400) Nic więcej. Małego odzewu. Braku zainteresowania. Ale tak nie było.
W komentarzach powstała mała burza... fala hejtu- "po co Ty To robisz? Piła świetnie sobie poradzi bez Ciebie na Facebooku, Kolejna głupota w sieci, aby zabić wakacyjną nudę..."
Byłam dość spokojna, to nie mój pierwszy Fanpage, wiedziałam, że tak może być. Tu, gdzie mnie teraz czytasz, musisz wiedzieć, że czuję się bardzo bezpiecznie. Dlaczego? Bo na bloga mało kto zagląda. Nawet ja o nim zapominam :) Facebook ma większy zasięg, a ja poczułam, że chcę to zrobić. Dla Piły, ale też dla... siebie. Byłam ciekawa jak zareagują ludzie na to co robię. Na tekst, który napisałam tu, na stronie, ale prawie nikt go nie widział... Nie chciałam robić czegoś dla nikogo. Chciałam dotrzeć do ludzi!
Fala hejtu przeszła właśnie po tym artykule o tragedii z 1958 roku. (od tamtej pory cisza).Wtedy siedziałam z telefonem w dłoni i miałam łzy w oczach. Polubienia wzrastały, pojawiły się udostępnienia oraz... komentarze i wiadomości prywatne. Byłam w szoku, że ludzie mi zaufali i opisali swoje małe wspomnienia z tego wydarzenia. Utwierdziło mnie to tylko, że fanpage zostaje bo ma cel. Przybliżyć Piłę, każdemu mieszkańcowi i przedstawić każdemu Polakowi.
Byłam odważniejsza w postach. Otwierałam się. Pisałam co czuję ja. Tęsknie za miastem. Nie musiałam długo czekać, a pojawiał się komentarz, że ktoś czuje zupełnie to samo. Wiedziałam, że nie jestem w tym sama.
Bardzo ciepło został przyjęty też mój dziadek, który nie krył wzruszenia, gdy dowiedział się ile osób złożyło mu życzenia. Osoby, które na ulicy by go nie poznały, nie zagadały, bo najzwyczajniej w Świecie się nie znają, składali mu pełne ciepła urodzinowe "zdrowia, szczęścia, pomyślności".
Hejty ucichły, posty pojawiają się regularnie, kiedy tylko mam czas, wenę i zdjęcia. Teraz chciałabym stworzyć Pilski film/klip/spot. To mój mały-wielki cel :) Ale z powodu matury daję sobie spory zapas czasu do deadline'u.
Chciałabym Wam serdecznie podziękować bo to Wy tworzycie to wszystko. Tworzycie też ten Fanpage i jeżeli macie jakieś propozycje piszcie ;)
-Pilanka
czwartek, 5 maja 2016
Pilanka
PIŁA- te cztery literki to ogrom miłości, radości i uśmiechu. To marzenie o które cały czas walczę. To moja "praca" choć lepszą nazwą jest PASJA. To szum wody na Płotkach i rzeki, gdy siedzę na bulwarach. To lody w MacDonaldzie i wykłady w Muzeum. To ten jeden, piękny pocałunek w "altance miłości", to kijek do selfie i różne filmiki. To fotografowanie nawet najmniejszego źdźbła trawy. Pilskiej trawy. To przełamanie strachu, podejście i zapytanie. Przeprowadzenie wywiadu. Czerpanie wiedzy. Tworzenie bloga i Fanpaga. Mejle, wiadomości i komentarze od ludzi- takich jak ja, o których istnieniu nie miałam pojęcia. To zwykły/niezwykły lajk od prezydenta miasta.Te wszystkie sprawy tworzą mnie. Mnie w Pile. Pilankę.
sobota, 2 kwietnia 2016
Co by było gdyby...
Czy zastanawiacie się czasem co by było gdyby...?Co by było gdybym została w Pile. Mieszkała tam. Chodziła do szkoły.
Nie miałabym problemu z byciem PILANKĄ. Nikt by się nie przyczepił. Każdego ranka patrzyłaby jak słońce wschodzi, a wieczorami jak chowa się za Gwdą... Może to właśnie przy fontannie w parku zawiązałabym przyjaźnie, chodziła na kawę na deptaku.
Brałabym udział w miejskiej Wigilii i jarmarku bożonarodzeniowym.
Biegałabym w Muzycznej Ćwiartce oraz biegu 3 króli 6-go stycznia...
Na lekcjach słyszałabym "Piła" i brałabym udział w różnych konkursach.Oglądałabym wiadomości z asty.
Latem zachwycałabym się wyspą i fontannami.
Zimą-pięknie ozdobioną Śródmiejską/ Ossolińskich.
Znałabym lepiej każdą ulicę, sklepy, kawiarnie...
Ale czy...?
Czy potrafiłabym się zachwycać tak jak teraz?
Przecież człowiek jest skonstruowany w taki sposób, że najlepiej docenia to co stracił...
Czy może przechodziłabym tymi uliczkami tylko po to by dojść zmęczona po szkole do domu?
Może nie spotkałabym tak wspaniałych przyjaciół jak tych, których mam teraz. Na pewno nie...
Czy byłabym tą samą Adą...?
Nie...
Miejsce w którym się urodziliśmy i miejsce w którym się wychowujemy nas kształtuje. Piła jako miejsce urodzenia zapisała się w moim sercu na dobre...a Bydgoszcz?
Bydgoszcz nauczyła mnie kochać to co mam w sercu.
Nie byłabym tą samą osobą, która teraz do Was pisze...i nie ma co gdybać co by było gdyby było...
sobota, 26 marca 2016
Mój dom...
Jak to jest, że jedno miasto zapisuję się w naszym sercu w specyficzny sposób? Że nie wiemy dlaczego, ale kochamy je i rzadko kiedy widzimy w nim wady?Dlaczego to właśnie miasto staje się czasem naszą pasją?
Od najmłodszych lat w Pile czułam się jak w domu... Bo to jest mój dom. Wielokrotnie słyszałam, że mieszkając tam tylko przez swoje pierwsze 3 latażycia nie mam prawa nazywać się "PILANKĄ" ... A kto ma takie prawo?
Mieszkaniec, który nie interesuje się historią ziemi na której przebywa? Zna tylko podstawowe ulice, aby dojechać do pracy czy szkoły i wrócić do domu? Czy ktoś taki może mieć prawo do nazwy "Pilanin" ? Ktoś kto nie wie kto to był Staszic i że to do niego i jego rodziny należał ten biały domek na ulicy Browarnej... Ktoś kto w życiu nie zagościł w Parku Miejskim, albo był tam tylko przez przypadek... Czy może ktoś kto nie widzi nic pięknego w tych wszystkich fontannach, odnowionych uliczkach, Wyspie...
On ma takie prawo? A ja...
Nie żyje tu. Nie mieszkam. Nie funkcjonuje...
Nie przechodzę przez Bulwary w pośpiechu tylko po to by gdzieś dojść..
Ten biały mały domek...nie jest mi znany tylko z zewnątrz...A o Staszicu nie słyszałam tylko na lekcji historii w gimnazjum...
Mieszkając daleko od Piły i widując tu gdzie mieszkam rejestrację samochodu "PP" uśmiecham się samoistnie.. Nie wstydzę się tego skąd pochodzę...małe miasto nie wiadomo gdzie? Nie! Choć wiem, że mogę być wyśmiana pisząc taki post, nie zwracam na to uwagi...
Dlaczego?
Bo wybrałam bycie Pilanką!
A najważniejsze jest to co masz w sercu, a nie to gdzie mieszkasz i co masz napisane w papierach!
~Pilanka
Nie ma mnie bez Piły...
Nieco ponad miesiąc temu stanęłam przed zadaniem: Opisz siebie.Wiedziałam, że ma to pójść do Gazety Wyborczej w woj. Kuj-pom. I co? Miałam niby z tego powodu ominąć "Piłę"?
Nie da się...choćbym się postarała- opisując siebie- wspominam o Pile.
W Gimnazjum - ciągle o tym mówiłam- dla niektórych osób było to aż nudne lub żenujące...
W Liceum pomyślałam, może przesadzałam w gimnazjum...
Wrzesień- 2014
2 dzień w LO, spotkanie Fabryki Słowa-gazety szkolnej.
"Powiedz coś o sobie" -usłyszałam polecenie od nauczyciela
-Eee... Jestem Ada... Przyszłam tu bo piszę bloga..w sumie dwa.
-Tak? A o czym?
-O zdrowym odżywianiu oraz o PILE!
No i temat poszedł dalej, nie nie zdrowego odżywiania- Piły!
Rozmowa trwała, a ja sama sobie pokazałam, że nie istnieję bez Piły, bo to nieodłączna część mnie.
Teraz- zadanie podobne- opisz siebie- Tylko, że spisz to w Wordzie dodaj zdjęcie.
Zdjęcie( choć zwykłe selfie) wykonane w Pile w trakcie ferii, Imię bez jednego "n" wybrane przez tatę w Pile, Aż w końcu moje pasje...
Jak już wspominałam w lipcu, gdy zakładałam fanpaga -Moim celem jest promowanie Piły i gdzie tylko mogę-robię to!
-Adriana/Pilanka
środa, 20 stycznia 2016
"Coś ty znowu przyniósł do domu" - wywiad z Panem Maciejem Usurskim.
19.01.2016 roku w Muzeum S. Staszica odbyło się spotkanie kolekcjonerskie z Panem Maciejem "
Usurskim pt."Coś ty znowu przyniósł do domu"
Usurskim pt."Coś ty znowu przyniósł do domu"
Postanowiłam skorzystać z okazji i... zadać kilka pytań Panu Maciejowi.
Zapraszam na krótki wywiad :
Adriana :Witam. Skąd ta pasja do historii Piły, czy narodziła się ona kiedy był Pan młodszy?
Maciej Usurski: Witam. Wcześniej tez zbierałem różne przedmioty, a to znaczki, jakieś tam etykiety, ale jeżeli chodzi o Piłę to kilkanaście lat temu-zaczęło się od kart pocztowych tak jak wspominałem, swego czasu dostałem od znajomego w prezencie pierwszą kartkę pocztową, zresztą bardzo popularną z widokiem rzeki i kościoła Św. Janów. I jakoś mnie tak to zainteresowało , zacząłem szukać w inetrnecie tutaj zbiegło się to też z taką większą wystawą która była w Muzeum Okręgowym, wtedy mogłem wiele tych obiektów zobaczyć, poznać osoby, które się tym interesują. Z czasem zacząłem sam szukać, głównie w Internecie, bo jest to teraz takie medium, które umożliwia wyszukanie takich ciekawych rzeczy i zakupienie, ale także jeżdżę na jarmarki np. do Gdańska, najwięcej tam ciekawych rzeczy można dostać. Wymieniam się też z kolegami-kolekcjonerami. Z czasem poszło to już w inne rzeczy, gdyż jakiś czas temu zacząłem interesować się dziejami Obozu Jenieckiego w Pile- zacząłem zbierać fotografię, różne przedmioty z taką nadzieją, że kiedyś uda mi się wydać jakąś książkę na ten temat- do tego jeszcze jest daleka droga, bo większość informacji, które posiadam są w języku angielskim, niemieckim lub francuskim, więc to wszystko wymaga jeszcze czasu, ale myślę, że uda się to zrobić.
Ad: Czy ma Pan swoje ulubione miejsce w Pile lub dział historyczny?
MU: W tej chwili właśnie ten obóz i bywam tam często, obserwuję różnego rodzaju wykopaliska, bo tam niektórzy prowadzą pracę za pomocą wykrywaczy i znajdują elementy metalowe. Najgorsze jest to, że pozostawiają po sobie głębokie dziury, więc jeżeli ktoś tam chodzi to może sobie coś tam zrobić.
Chodzę tam często, przeglądam co się dzieje na tym terenie m.in. stąd mogłem pozyskać tego typu obiekty, które tutaj mam. Szklanych przedmiotów jest oczywiście sporo, niestety wiele rzeczy jest wyrzucanych albo nawet niszczonych.
Ad: Takie spotkania jak to dzisiejsze już niejednokrotnie się odbywały, czy wiele jest osób młodszych, którzy przychodzą na takie wykłady, młodzieży...?
Ciągle trzeba kultywować lokalny patriotyzm wśród tych młodszych osób?
MU: Wydaje mi się, że jest taka potrzeba- zainteresować młodych ludiz swoją "małą ojczyzną" , historią miasta, regionu. Staramy się to robić w różnych formach - przez właśnie takie spotkania lub aktywność na forum Dawna.Piła, w tej chwili jest to taka strona na której najwięcej materiałów się znajduje.
Ad: Tak, dokładnie. O jutrzejszym spotkaniu dowiedziałam się właśnie z Dawnej Piły, a nie z oficjalnej strony Naszego miasta...
MU: No tutaj z tą informacją nie zawsze jest tak jak powinno. Ubolewamy, bo wydaje nam się, że takie spotkania powinny nasze media zainteresować, trzeba byłoby to nagłaśniać, a różnie z tym jest...
Ad: Mam nadzieję, że u młodych ludzi zapali się taka lampka gdzieś w głowie np. po przeczytaniu takiego wywiadu z autorytetem Emotikon smile
MU: Myślę, że to jest tak przy okazji spotkań jakiś kolekcjonerów, wtedy w większym gronie pojawiają się młodsze osoby, często zachęcone przez dziadka, brata lub wujka. Miejmy nadzieję, że tacy ludzie nie zginą. Trzeba dalej mówić o tej historii bo jest ciekawa, może się wydawać, że Warszawa, Kraków czy Toruń ma bogatą historię a tutaj nie za bardzo możemy się czym pochwalić, ale myślę ze wcale tak nie jest. Wystarczy tylko chcieć i starać się dotrzeć do źródła.
Ad: Są takie osoby, które nawet cieszą się, gdy usłyszą o Pile w Teleexpresie czy Wiadomościach...
MU: Jasne, myślę że to jest jakaś promocja, a mieszkańcy widza ze ich miasto jest zauważalne co jest na pewno miłe.
Ad: Dziękuję bardzo.
MU: Dziękuję.
Zapraszam na krótki wywiad :
Adriana :Witam. Skąd ta pasja do historii Piły, czy narodziła się ona kiedy był Pan młodszy?
Maciej Usurski: Witam. Wcześniej tez zbierałem różne przedmioty, a to znaczki, jakieś tam etykiety, ale jeżeli chodzi o Piłę to kilkanaście lat temu-zaczęło się od kart pocztowych tak jak wspominałem, swego czasu dostałem od znajomego w prezencie pierwszą kartkę pocztową, zresztą bardzo popularną z widokiem rzeki i kościoła Św. Janów. I jakoś mnie tak to zainteresowało , zacząłem szukać w inetrnecie tutaj zbiegło się to też z taką większą wystawą która była w Muzeum Okręgowym, wtedy mogłem wiele tych obiektów zobaczyć, poznać osoby, które się tym interesują. Z czasem zacząłem sam szukać, głównie w Internecie, bo jest to teraz takie medium, które umożliwia wyszukanie takich ciekawych rzeczy i zakupienie, ale także jeżdżę na jarmarki np. do Gdańska, najwięcej tam ciekawych rzeczy można dostać. Wymieniam się też z kolegami-kolekcjonerami. Z czasem poszło to już w inne rzeczy, gdyż jakiś czas temu zacząłem interesować się dziejami Obozu Jenieckiego w Pile- zacząłem zbierać fotografię, różne przedmioty z taką nadzieją, że kiedyś uda mi się wydać jakąś książkę na ten temat- do tego jeszcze jest daleka droga, bo większość informacji, które posiadam są w języku angielskim, niemieckim lub francuskim, więc to wszystko wymaga jeszcze czasu, ale myślę, że uda się to zrobić.
Ad: Czy ma Pan swoje ulubione miejsce w Pile lub dział historyczny?
MU: W tej chwili właśnie ten obóz i bywam tam często, obserwuję różnego rodzaju wykopaliska, bo tam niektórzy prowadzą pracę za pomocą wykrywaczy i znajdują elementy metalowe. Najgorsze jest to, że pozostawiają po sobie głębokie dziury, więc jeżeli ktoś tam chodzi to może sobie coś tam zrobić.
Chodzę tam często, przeglądam co się dzieje na tym terenie m.in. stąd mogłem pozyskać tego typu obiekty, które tutaj mam. Szklanych przedmiotów jest oczywiście sporo, niestety wiele rzeczy jest wyrzucanych albo nawet niszczonych.
Ad: Takie spotkania jak to dzisiejsze już niejednokrotnie się odbywały, czy wiele jest osób młodszych, którzy przychodzą na takie wykłady, młodzieży...?
Ciągle trzeba kultywować lokalny patriotyzm wśród tych młodszych osób?
MU: Wydaje mi się, że jest taka potrzeba- zainteresować młodych ludiz swoją "małą ojczyzną" , historią miasta, regionu. Staramy się to robić w różnych formach - przez właśnie takie spotkania lub aktywność na forum Dawna.Piła, w tej chwili jest to taka strona na której najwięcej materiałów się znajduje.
Ad: Tak, dokładnie. O jutrzejszym spotkaniu dowiedziałam się właśnie z Dawnej Piły, a nie z oficjalnej strony Naszego miasta...
MU: No tutaj z tą informacją nie zawsze jest tak jak powinno. Ubolewamy, bo wydaje nam się, że takie spotkania powinny nasze media zainteresować, trzeba byłoby to nagłaśniać, a różnie z tym jest...
Ad: Mam nadzieję, że u młodych ludzi zapali się taka lampka gdzieś w głowie np. po przeczytaniu takiego wywiadu z autorytetem Emotikon smile
MU: Myślę, że to jest tak przy okazji spotkań jakiś kolekcjonerów, wtedy w większym gronie pojawiają się młodsze osoby, często zachęcone przez dziadka, brata lub wujka. Miejmy nadzieję, że tacy ludzie nie zginą. Trzeba dalej mówić o tej historii bo jest ciekawa, może się wydawać, że Warszawa, Kraków czy Toruń ma bogatą historię a tutaj nie za bardzo możemy się czym pochwalić, ale myślę ze wcale tak nie jest. Wystarczy tylko chcieć i starać się dotrzeć do źródła.
Ad: Są takie osoby, które nawet cieszą się, gdy usłyszą o Pile w Teleexpresie czy Wiadomościach...
MU: Jasne, myślę że to jest jakaś promocja, a mieszkańcy widza ze ich miasto jest zauważalne co jest na pewno miłe.
Ad: Dziękuję bardzo.
MU: Dziękuję.
Wywiad przeprowadziła oraz spisała Adriana Jeziorska "Pilanka".
Subskrybuj:
Posty (Atom)

