poniedziałek, 4 stycznia 2016

Niech stanie się magia!- Witamy w Parku Miejskim im. S. Staszica.



Jest takie miejsce w Pile, które ma dla mnie szczególne znaczenie. I to już od dawna. Nie bywam tam zawsze tak jak na Wyspie czy Deptaku. Pojawiam się tam raz na jakiś czas. I cieszę się widokiem tego miejsca. Babcia albo mama opowiadają jak to woziły mnie w wózku po tym parku.Ile to one nie musiały się nachodzić, żebym zasnęła :)
Mowa o Parku Miejskim im. Stanisława Staszica. Jak wiadomo mieści się w zachodniej części centrum Piły i zajmuję ponad 11 ha. (11,63 ha). Najważniejsze jest jednak to, że jest to jeden z najstarszych parków w województwie Wielkopolskim. A więc...Mamy być z czego dumni! :)
W "skład" obecnego parku wchodzi stary Park Strzelecki założony w 1896 r.
 Aby uzyskać taki "efekt" ludzie musieli włożyć w to dużo pracy, gdyż dawniej były tam niezadbane łąki, podmokłe tereny, moczary.
Wszystko szło w coraz lepszym kierunku i to miejsce stawało się bogatsze o muszlę koncertową, ławki i altankę. Nie brakowało też rozmaitych krzewów i roślin.
Wiadomo, że władze miasta zajęły się rewitalizacją tego miejsca. Wydano około. 2 milionów złotych a trwało to 3 lata. Efekt? Możecie ocenić sami :) 
W letnim okresie odbywają się tam liczne koncerty ( Parkowe Spotkania). Byłam obecna na jednym z takich koncertów- nie ukrywam- było magicznie, i choć dużo serca wkładali w to aby zadbać o atmosferę artyści, to wygląd Parku też robił swoje :)
Czytałam też o tym, że każdy kamień oznacza jeden wiek, dlatego mamy 5 kamieni i mostek, który ma symbolizować przejście w kolejne lata.
Ważnym i charakterystycznym miejscem w parku jest secesyjna, żelazna altanka. Powstała ona w 1904 roku i jest dziełem pilskich rzemieślników. Maciej Usurski mówi, że już wtedy miejsce to było nazywane "altanką miłości". Prawda jest taka, że utrzymało się to do dziś bo nie jednokrotnie widziałam zakochane pary w tamtym miejscu, albo świeżo upieczone małżeństwo na sesji ślubnej. Sama altanka jest piękna, otoczenie też jak z bajki, więc czego chcieć więcej, prawda? :)
Nie możemy też zapomnieć o pięknej nowej fontannie, która szczególnie nocą dodaje uroku już pięknemu miejscu w Pile.
W 2000 roku (rocznicę urodzin Staszica) oficjalną nazwą parku został "Park Miejski im. Stanisława Staszica" dlatego też możemy podziwiać popiersie tego wielkiego Polaka i Pilanina na wprost od wejścia.
Czy warto park odwiedzić? Myślę, że przekonałam wystarczająco dobrze :) Dorośli znajdą coś dla siebie - spacer, yoga, koncerty, a młodsi goście pobawią się na placu zabaw i w labiryncie :D
tetnoregionu



tetnoregionu
wikipedia










Źródła: naszemiasto.pl, wikipedia.org,parki.org.pl
źródła zdjęć: pod zdjęciami lub moje :)




piątek, 13 listopada 2015

Ja+Piła+osoba towarzysząca= szczęście

Być w stanie pokazać komuś ważnemu miejsce, które zajmuje szczególne miejsce w Twoim sercu to chyba najlepszy moment w życiu. Połączenie wszystkich składników i efekt końcowy- szczęście!
2 lata temu mi się to udało po raz pierwszy...W tym roku, znowu to zrobiłam :)
Ja+Piła+osoba towarzysząca= szczęście 
Mam nadzieję, że uda mi się to zrobić kolejny raz..bo już od.. maja planujemy to z koleżankami z klasy! jeżeli się uda- będzie cudowanie!
Znawcą Piły nie jestem, ale na pewno się tam nie zgubię, a gdy będę o czymś opowiadać włożę w to całe serce. 
Troszkę więcej 'prywaty' wrzuciłam na Facebookowym profilu PILANKI, na który zapraszam :) 
Klasycznie...blog przez powstanie fanpaga ucierpiał...ale tam mogę trafić do ludzi szybciej i prościej- a co najważniejsze-skuteczniej. Kliknijcie w link na dole, wszystko się pojawi :)

Relacja z wyjazdu na Facebooku+Zdjęcia <klik>

Teraz zapraszam Was na fotki, bo nie wszyscy Facebooka mają lub lubią z niego korzystać :)









sobota, 4 lipca 2015

Do odważnych świat należy- MAM FANPAGA: Pilanka!!!

Ten pomysł chodził za mną od...dawna. 3- 4 lata... Teraz są wakacje...dużo wolnego czasu, a więc...ODWAŻYŁAM SIĘ. "zareklamowałam" na Pilanie (dawne Spotted:Piła)  i...STAŁAM SIĘ OBIEKTEM HEJTÓW ;) 
Nie poddałam się! Zawalczyłam. Zero łez- tylko zaciśnięcie zębów- i świadomość, że jeżeli robisz coś sercem to ludzie z czasem to docenią. 
Pierwszego dnia- walczyłam z hejterami. Było tego pełno. Było to dziwne wrażenie...Mimo wszystko polubienia rosły...bum 95 polubienia! Mimo wszystko- mimo tych hejtów. Dzień się kończy na liczniku 200 polubień i ...jeszcze więcej hejtów...hmm? o co chodzi? 
Dziś - 5 dzień- na liczniku 754 polubienia. Ale to nie o to chodzi! W skrzynce wiadomości, które doprowadzają mnie do łez- ale wzruszenia. Robię to PO COŚ i DLA KOGOŚ. Teraz to widzę. Teraz to wiem. 
Dodałam post związany z tragedią z 1958 roku- opisywałam ją na blogu. Komentarze, polubienia, udostępnienia. Siedzę i nie wierzę. Dostaję wiadomości ; kiedy coś nowego? czekamy! 
Mordka mi się uśmiecha 
Ludzie- hejty wieeeeeele mnie nauczyły. Te pozytywne komentarze mnie wzruszyły. Dziś wieczorem jadę do Piły. Biorę głęboki wdech- uśmiecham się. Jest pięknie :)
https://www.facebook.com/pages/Pilanka/1604416223149757


wtorek, 7 kwietnia 2015

(...)To było przypadkowe spotkanie, które wiele we mnie zmieniło. Wiele mi pokazało. "

Sytuacja miała miejsce rok temu- długo się więc zbierałam, by napisać ten post. Będąc w pracy z koleżanką (roznosiłyśmy ulotki na Wyspie Młyńskiej-Bydgoszcz) podszedł do nas starszy Pan, spytał się czy może nam zająć chwilę- zgodnie przytaknęłyśmy. 
On wyciągnął z koperty ...pocztówki z Bydgoszczy, ręcznie przez niego robione. Opowiadał nam o tym mieście, o tym jak ono kiedyś wyglądało. Mówiąc to miał w sobie tyle energii, opowiadał nam o miłości do Bydgoszczy.
Wiadomo co ja robię w takich sytuacjach - kręcę głową. Albo inaczej- tak robiłam dopóki nie poznałam tego Pana. Stałam wtedy jak zamurowana, uśmiechałam się, ale w oczach miałam łzy-wzruszenia. 
Zapytałyśmy go dlaczego to robi- odpowiedział. Po śmierci swojej żony zaczął zajmować się takim pocztówkami i rozmawiać z młodzieżą. Pękłam. Na koniec przemiłej rozmowy dał nam te pocztówki i podziękował za rozmowę- my również. 
Pocztówki mam do tej pory w "pudełku wspomnień" i gdy tylko na nie patrze przypominam sobie tego Pana, to jak świeciły się jego oczy, gdy mówił o tym co kocha. To jest nie do opisania. Mam nadzieję, że będziecie mogli spotkać takich ludzi dla których pasja jest czymś bardzo ważnym. Obcowanie z kimś takim zawsze zaowocuje. To było przypadkowe spotkanie, które wiele we mnie zmieniło. Wiele mi pokazało. 
Dziękuję.

środa, 18 lutego 2015

Bądź sobą, rób swoje- pilskie wykłady

Jest już dość późno...odpalam laptopa, zapalam lampkę, otwieram głowę- i piszę notkę :)
Wczoraj jak i dziś nogi PILANKI -właśnie szeroko się uśmiecham pisząc to słowo :)
No, no do rzeczy...wczoraj jak i dziś nogi Pilanki poniosły do ...MUZEUM!
HAH! Tu Was mam! Tak przypomnę, że mam właśnie ferie i 17 lat :) i tak... robię to z WŁASNEJ WOLI ...i potrzeby serca/
 Wczoraj o godzinie 11:00 w domu S. Staszica  odbył się godzinny wykład Pana Macieja Usurskiego pt. Jak Samuel Targowski z rozkazania Najjaśniejszej Królowej Jejmości polskiej i szwedzkiej Konstancji miasto Piłę wymierzał (Maciej Usurski)
Razem z dziadkiem weszliśmy 10 min. szybciej... frekwencja? Ja....Dziadek...tak no... TO TYLE!!
W zeszłym roku odbyło się coś podobnego- sala była pełna, ba! nawet  sporo młodzieży! A teraz??? Po kilku minutach doszła jedna Pani! czyli wykład odbył się dla 3 osób!! Rozumiecie!? Myślę, że to wina nienagłośnienia  całej 'akcji' , zero plakatów, nawet informacji na stronie, na Facebooku- nic...
 Oczywiście mój kochany dziadek nie omieskzał nie opowiedzieć o tym 'kim jestem' - Pilanka z Bydgoszczy , interesuje się Piłą... "to się chwali" -usłyszeliśmy w odpowiedzi....
O mój Boże... prawdopodobnie byłam czerwona jak burak, serducho biło jakby mocniej - tak wiem to NIC WIELKIEGO, ale mnie cieszą małe rzeczy :)
O tak! To są te chwile, dla których warto żyć :)
Wykład był bardzo ciekawy - więc żałujcie, że Was nie było :)))
------------------------------------
Dziś? Film o S. Staszicu!!! Też dużo nowych informacji- frekwencja jeszcze...mniejsza- tym razem tylko ja  i dziadek! Znowu krótka rozmowa, która podbudowuje PILANKĘ :D
Czekając na innych- którzy nigdy nie dotarli, Pan Maciej  'zniknął' na chwilę, po czym przyszedł z broszurą o 'Studni nieszczęścia'
"Jeżeli pani się tak interesuje Piłą, może słyszała pani o studni nieszczęścia?"
Tak, trochę tak..oglądałam w Tajemnicach Piły :)
tak...nakręcam się właśnie jak wariatka :)
Ale wiecie jak wsapniale czuje się człowiek, którego 'praca' zsostaje doceniona!
;)